Nie skrzywdź mnie Jestem z Saskiej porcelany Kruchy cud Skradłeś mnie od mojej mamy Całuj mnie Lecz ostrożnie jak kolibra Szanuj, bo Mogę na wartości zyskać Ja laleczka Ja maskotka Twój klejnocik, Bibelocik Miałeś chuchać Miałeś dmuchać Rano, wieczór We
Przypisane artukuły:
Dziewczynka z zapałkami
Dzień był zimny chmurny dość psa by z domu nie wygonił A na rogu marznąć gość papierosa trzymał w dłoni Klimat – Andersena baśń chyba to czujecie sami Smutny nieszczęśliwy ktoś i dziewczynka z zapałkami Na ulicy cię znalazłam, byłeś,
Alarm clock – killer (budzik)
Już byłaś moja, od pośladków, w górę w dół Mój oddech pieścił cię od kolan aż po biust Język penetrował zakątki intymne Sączyłem się w ciebie jak deszcz sączy w rynnę Namiętność ma rosła jak ciasto drożdżowe Przestałem rachować, straciłem
Rozstanie
Była pora wiosny, jak księżyca płomień Biały walc zaszumiał w głowie alkoholem Na pylistej ścieżce w tańcu się rozwinął Co się z tobą stało odpowiedz dziewczyno ref. Kiedy ktoś odchodzi z trzaskiem drzwi zamyka Werbel butów w sieni, żałobna muzyka
Pożegnanie lata
Kiedy lato zamknie drzwi na ptaków klucz Tak banalnie, jak co roku o tej porze Co zrobimy, budząc się z krótkiego snu Gdy poranny chłód zastąpi słońca promień Czy pójdziemy brzegiem morza jakby nic Nie zdarzyło się i zdarzyć się
Tańczący tren o jesieni

Usycham sama, bo mnie nie chcesz Usypiam sama, bo nie tańczę Unoszę sama gdzieś się w powietrze Opadam walcem na cztery ręce Wiruję w deszczu ,wiatr mnie odpycha Gorące ciało chłodzi muzyka Gdzieś chce uciekać pokorne serce Bez serca, kto

