Jak dziś pamiętam, kończył się wrzesień Marna pogoda, okropny czas W barze się z nudów pająk obwiesił Szkło matowiało, traciło blask Wieczór kroplami dzwonił do okien Wiatr zamiast forsy, podrzucił liść Dzień się kolejny przemykał bokiem A w piersiach grało
Piosenka prowincjonalna







