Usycham sama, bo mnie nie chcesz
Usypiam sama, bo nie tańczę
Unoszę sama gdzieś się w powietrze
Opadam walcem na cztery ręce

Wiruję w deszczu ,wiatr mnie odpycha
Gorące ciało chłodzi muzyka
Gdzieś chce uciekać pokorne serce
Bez serca, kto mnie kalekę zechce

Jeszcze raz szybciej wiruje ciało
Pęd chwytam w dłonie, ciągle mi mało
Staję się liściem, konam samotnie
W ostatnim tańcu jeszcze zamoknę

Dotykam ziemi trawa mnie gładzi
Mgła mnie w ostatnią drogę prowadzi
Ciało obmyła wieczorna rosa
W świetle księżyca srebrna i bosa
Stoję przed salą nieba z kryształu
Liść ,co się w tańcu z miłości spalił

Tańczący tren o jesieni