Myślibórz – SMAK 1997





Nadciąga noc, jak stary koc Od gwiazd dziurawa Pod kocem zmrok, marcowy kot Zapalił lampkę pożądania Pomimo gróźb, dotykiem ust Pragniesz ożywić moje ciało Zmysłowy szept, słodkich słów lep To wszystko mało Jakim jeździsz samochodem Czy obsesyjnie lubisz pęd Czy

Zaśnij już Żar ogniska się prawie dopalił Zaśnij już Wiatr się zdrzemną kołysząc na fali Zaśnij już Łódź na kei kołysze się sennie Zaśnij już Wtul się w piersi dziewczyny tak miękkie Zaśnij już Niech Ci się przyśni rejs na
Księżyc lunatycznym blaskiem maże twarze Gdzieś babiego lata snują się pasaże Las ostrym konturem kły poezji szczerzy Rymy bezszelestne zwinne nietoperze Tylko wycie wilka wielka metafora Rani uszy ciszy niepokojem woła Bo to jesień liście niesie Wczesne wiersze zrywa wiatr