Nie wierzę W przypadkowość kropel dżdżu Nie ufam Muszę dotknąć szczeliny chmur Nie mówię Nim pewności nie zmienię w krzyk Nie przeczę Tak mi trudno bez wiary żyć A może stanie się cud I zakwitnie kamień niewiary Co uśmierzy piekącą

Nie wierzę W przypadkowość kropel dżdżu Nie ufam Muszę dotknąć szczeliny chmur Nie mówię Nim pewności nie zmienię w krzyk Nie przeczę Tak mi trudno bez wiary żyć A może stanie się cud I zakwitnie kamień niewiary Co uśmierzy piekącą