Niegłupia, samotna jak palec Wśród mebli, ścian i podłogi Z widokiem na przyszłość za szybą Kolejny papieros, choć szkodzi SOS wypisuje na Google A pająk wiadomość rozsyła Że pustka, że walka ze smutkiem Że czeka, że źle, a czas mija
Zozolinka

Niegłupia, samotna jak palec Wśród mebli, ścian i podłogi Z widokiem na przyszłość za szybą Kolejny papieros, choć szkodzi SOS wypisuje na Google A pająk wiadomość rozsyła Że pustka, że walka ze smutkiem Że czeka, że źle, a czas mija
Gdzieś na łące żył ród kreci, Mama, tata, mały krecik. A o pięć stokrotek blisko Było inne kretowisko. W którym od lat stu i dwu, Zamieszkiwał kreci ród Także w innych górkach krecich Żyły małe krecie dzieci, Co w dzień
Sady w śniegu zamyślone Gwiazda wzeszła nad katedrą W domach lampki zapalone W tę noc cichą, w chwilę świętą Gdy opłatkiem się łamiemy Życząc zdrowia i dostatku Ciebie Chryste tu wiedziemy Obdarz domy nasze łaską Wąwozami głos nasz płynie Od
Dzisiaj rano na ziemię Spadły słońca promienie I zakwitły kaczeńce Zimo! Nikt cię już nie chce! Razem z panną Marzanną Rozczochraną słomianą Popłyń Zimo do morza Bo tu wiosna podąża Kaczeńce Wiosny rumieńce Kaczeńce Oczka słoneczne Kaczeńce Kwiaty radosne Kaczeńce
To był zwykły szary dzień Kiedy zobaczyłem cię Przed sexszopem stałaś blada I myślałaś czy wypada W środku XX-go wieku Młodej damie wejść do sklepu Co, choć nowootworzony Wcale nie był poświęcony Na wystawie w ciemnej sieni Sztuczny fallus się
Jeśli duszę masz rogatą Słuchać lubisz tylko siebie To pożegnaj mamę z tatą I pod czarną zwiej banderę Jolly Roger ponad głową Obiecuje ci przygody Na Bałtyku, Pacyfiku I na Wyspach Kokosowych Więc na statek siądź I piratem bądź Pirat uszu